czwartek, 2 kwietnia 2015

Jest druga w nocy. Ulice pokryte są warstwą deszczu. Jest pusto, ciemno, głucho. Jak zwykle o tej porze siedzę na balkonie i delektuje się warszawską ciszą i spokojem. Nie lubię spać. W nocy powietrze jest jakby lżejsze, mniej duszące, co sprzyja pracy moich zwojów mózgowych. Godzinami wpatruje się w zamroczony nocą świat, układam sobie wszystko w głowie. Codziennie od nowa, burzę i buduje. Właściwie nie potrzebuje dużo snu, zdarzają się noce całkowicie przytomne. Chciałabym to wszystko poukładać, usystematyzować, po kolei, kawałek po kawałeczku (i te chęci zawsze wracają w nocy, zazwyczaj grubo po północy).

Przemyślenie na dziś: chciałabym się inspirować. Szukać, poznawać, chłonąć świat maksymalnie. Muszę spróbować obudzić się z mojego transu, przestać balansować na granicy jawy i snu. Chcę spróbować żyć całą sobą.


2 komentarze:

  1. Fakt, powietrze jest lżejsze. I inspiracja nie napotyka przeszkody jaką jest codzienność. Pierwiastki łatwo przenikają do świadomości. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje... Uważam, że środek nocy to najlepszy moment na inspirowanie się :) przez taki plan dnia pózniej nie mogę normalnie funkcjonować w dzień... Ale za to noc jaka owocna :D

      Usuń