No, kawał czasu minął od ostatniej notki... Czas więc napisać coś nowego. Chyba powinnam trochę podsumować ostatnie dwa miesiące, w których miałam w końcu czas dla siebie.
Po skończonych egzaminach zaczęłam nadrabiać kontakty z moimi znajomymi, których trochę zaniedbałam przez focusowanie się na nauce. Potem był czas lekkiej przerwy, chillu i próby ustawienia swoich priorytetów na wakacje. Potem był czas... niczego. Nastała wielka nicość, która trwała i trwała - jakbym zapadła w letarg, sen zimowy, czy jakby opętał mnie jakiś demon lenistwa i nieróbstwa. Tak naprawdę muszę podsumować te wakacje szczerze - zmarnowałam tyle czasu, że jestem pod wrażeniem swojego talentu do marnowania swojego życia.
Nadszedł dzień, w którym wstałam z bólem głowy i wkurwieniem na samą siebie ("dlaczego znowu siedziałam do 3?!") i zadałam sobie ważne pytanie - czy moje życie mi odpowiada? Czy to nie jest czasem ten moment, w którym warto coś zmienić?
Odpowiedź była oczywista - czas na zmiany.
Nie wiem, czy nadal będę prowadzić bloga, a najprościej mówiąc zastanawiam się, czy nie zmieni się w coś nieco innego. Chciałabym chyba zmienić (czytaj - rozszerzyć) jego tematykę. Nie wiem, czy nie będę się brać za coś nowego. W moim życiu niedługo będzie dużo wolnego czasu i miejsca na szaleństwa i nowości, więc myślę o prowadzeniu nowej działalności internetowej. Na razie nie będę dokładnie dzielić się moimi planami, ale przyjdzie na to pora. Chciałabym też wrócić do fotografowania i zacząć (w końcu) robić muzę. Plany i zapały wielkie, a co z tego wyjdzie - zobaczymy.