Jestem jedną z osób, które biorą sobie milion spraw na barki, a potem zastanawiają się - jak? kiedy? Kiedy mam znaleźć czas dla siebie, kiedy spotkać się ze znajomymi? Świat wymaga od nas biegania, zajmowania się wszystkim, przeciążania siebie. Cała machina dzisiejszej cywilizacji nie uczy nas czerpania przyjemności z tego, co nas otacza. Chcemy dążyć do ideałów. Często ich ramy są tak wyśrubowane, że możemy wypruwać sobie żyły, a i tak nie osiągniemy perfekcji. Mamy bardzo wysokie ambicje.
Ja odważyłam się powiedzieć - mam dość. Nie chcę już biegać w kółko próbować ogarnąć wszystkiego na raz, ba, udawać że potrafię to ogarnąć. Nie potrafię. Jestem tylko człowiekiem. Potrzebuję spokoju, ciepła, swojego towarzystwa. Chcę mieć czas, żeby siąść z dobrą, aromatyczną herbatą i bez patrzenia na jakikolwiek plan - godzin telewizyjnych programów, audycji w radiu - czytać. Zgłębiać lekturę w swoim własnym, żółwim, esencjonalnym tempie. Chce być, po prostu. Nie biegać, nie miotać się.
Jeśli czujesz się, jakby pierwsza część notki była o tobie - zwolnij. Zajmij się sobą. SOBĄ. Spróbuj porzucić próby zbawienia świata i osiągnięcia wszystkiego. Chociaż na jeden wieczór zbaw siebie samego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz