niedziela, 29 marca 2015

Dzisiejszy dzień minął bez żadnych zawirowań. Słońce obudziło mnie rano, po czym uciekło zdecydowanie zbyt szybko. Cały dzień przelał mi się między palcami i znów kończę go zdecydowanie za późno i zdecydowanie zbyt leniwie. (Postanowiłam dodać fragment, który napisałam już wcześniej, bo nie mam już nic mądrego do powiedzenia.)

Jest po północy. Grubo po północy. Siedzę na krześle ze skrzyżowanymi nogami, wpatrzona w nic. Czekam, aż wrócisz. Wczoraj też czekałam. I czekam tak każdego dnia, każdego kolejnego wieczoru, każdej nocy, głaszcząc zaniepokojoną nadzieję leżącą mi na kolanach. Widzisz, nawet ona się boi, nawet ona już niczego nie jest pewna. Można powiedzieć, że odkąd odszedłeś jesteśmy przyjaciółkami, pomimo że ona tylko słucha. I milczy. Przeczekałam już cały bezkres, ale ile można czekać? My wszyscy kiedyś umrzemy - nadzieja też. I co wtedy? Kto będzie na Ciebie czekał? Kto będzie czekał na mnie?







2 komentarze:

  1. Nadzieja to My, a My jesteśmy wszystkim co mamy, co jest najcenniejsze i najważniejsze ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy być pewni tylko siebie, my jesteśmy najważniejszą rzeczą, którą mamy. Masz racje, kochanie, po raz kolejny masz rację :)

      Usuń